• Wpisów:19
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:14 dni temu
  • Licznik odwiedzin:2 030 / 87 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ostatnio przeglądając YouTube natknęłam się na ten filmik i postanowiłam podzielić się nim z Wami. Jest on co prawda przykry, patrząc okiem osoby, która uchroniła się przed anoreksją, ale zarazem ma w sobie piękno. Trwa on lekko ponad dwie minuty, więc zachęcam Was do poświęcenia tego czasu na obejrzenie go.
AnnaGrace
 

 
Życzę Wam kochani, aby ten rok był lepszy od poprzedniego. Bądźcie ciepłymi, pogodnymi i kochającymi osobami. Traktujcie innych tak, jak sami chcielibyście być traktowani i spełniajcie swoje marzenia. Życzę Wam wszystkiego co najlepsze, bo na to zasługujecie. Każdy z osobna.
Szczęśliwego Nowego Roku!
AnnaGrace
 

 
Sylwester- kolejny dzień siedzenia samotnie w pokoju. O dziwo chciałam wyjść i spotkać się z kimś, ale wszyscy mają plany, które nie obejmują oczywiście jednej dodatkowej osoby. Cóż, będę więc miała czas na pisanie. Jest to jedna z moich pasji, więc może uda mi się stworzyć coś ciekawego. Może przy okazji trochę posprzątam lub poczytam, nie wiem.
A wy? Macie jakieś ciekawe plany na Sylwestra?
Jeśli tak, życzę Wam miłej zabawy!
AnnaGrace
 

 
Udało mi się przetrwać ten uciążliwy okres świąt. Moja ciocia wyleciała na ten czas do Anglii, do mojej drugiej cioci i rodzeństwa ciotecznego. Bardzo żałuję, że nie mieszkają w Polsce, ponieważ bardzo ich kocham.
Wylot mojej cioci za granicę był najlepszym, co mogło stać się w te święta. Nienawidzi mnie. Bardzo. Ja z resztą też za nią nie przepadam. Jest tak denerwująca i chamska, że na wieść o jej nieobecności na świętach, zdołałam się lekko uśmiechnąć. W tym roku nie było nas dużo, tylko ja, rodzice, babcia i wujek. Z wujkiem nie mam żadnego kontaktu. Widziałam go pierwszy raz od nie wiem jak dawna, ale nie przeszkadzała mi jego obecność. Babcia jak zawsze uśmiechnięta, szczerze miła i życzliwa. Rodzice bardzo starali się udawać miłych, ale widać było, że sprawia im to trudność. Z daleka czuć było tą fałszywość w naszej "rodzinnej atmosferze". Koniec dnia zazwyczaj i tak kończył się wrzaskiem, więc rodziną świetnych aktorów nie jesteśmy. Cieszę się, że to wszystko się już skończyło. To całe siadanie razem przy stole przyprawiało mnie o mdłości.
Mam nadzieję, że chociaż u Was była ta ciepła, rodzinna, szczera atmosfera, a nie to, co u mnie. Chciałabym kiedyś spędzić święta w gronie osób, które kocham oraz, które kochają mnie. Za marzenia nie karają, prawda?
AnnaGrace
  • awatar Fat_Girl3333: Hm, moje święta spędziłam dość dobrze. Chodź szczerze mówiąc nie miałam siły patrzeć długo na twarze rodziców i te wszystkie kaloryczne potrawy. Mam nadzieję że uda Ci się kiedyś spędzić swoje wymarzone święta! Trzymaj się!
  • awatar Gość: @AnnaGrace: no to masz potwierdzenie dlaczego te święta i następne i następne i każde inne będą takie jak zawsze. Bez Boga zawsze takie będą, ale to Twój wybór i Twoja wolna wola.
  • awatar AnnaGrace: @gość: Nie jestem osobą wierzącą, więc o Bogu raczej mowy nie ma.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie przepadam za świętami, ale jako iż są, to chciałabym wam życzyć zdrowia, bo jest ono najważniejsze. Abyście każdy dzień przepełniali pogodą ducha i uśmiechem. Pewnie niektórzy z was mają problemy, dlatego mnie czytacie, więc życzę Wam, abyście zdołali się z nimi uporać oraz, żebyście nie tracili siły do walki. Niech każdy z Was znajdzie prawdziwą miłość i otacza się cudownymi przyjaciółmi. Życzę Wam wszystkiego co najwspanialsze i najcenniejsze w życiu.
Wesołych Świąt moi kochani!
AnnaGrace
 

 
Długo mnie tu nie było, ponieważ nie miałam praktycznie na nic czasu. Wychodzenie z zagrożeń w szkole, awantury w domu, ciągłe jeżdżenie wszędzie i załatwianie prywatnych spraw. Wszystko zlało się ze sobą i nie miałam chwili na odpoczynek. Wreszcie jest wolne. Przez dłuższą chwilę nie będę musiała patrzeć na twarze wszystkich fałszywych osób w mojej klasie. Teraz święta, oby tylko to przetrwać. Bardzo nie lubię okresu świąt. Jest to dla mnie tak sztuczne i bezsensowne. Zawsze kupuję prezenty dla bliskich, chociaż nie wiem sama z jakiej racji. Nie lubię też nic dostawać, nie na tym chyba polegają te całe święta. Mniejsza z tym.
Jakiś czas temu miałam mocniejszy stan lękowy. Byłam sama koło ruchliwej drogi i jedyne o czym w tej chwili myślałam, to wbiec na sam jej środek i skończyć tą mękę. Podczas ataków paniki nie myślę racjonalnie i myślę, że z czasem źle się to skończy. Próbowałam się uspokoić jak tylko mogłam, ale słabo mi to szło. Słyszałam wszystko jak przez ścianę, a widziałam jak przez mgłę. Byłam zapłakana i ledwo szłam do domu. Kiedy tylko dotarłam na miejsce, wzięłam tabletki, które zostały mi przepisane przez psychiatrę i zasnęłam. Kiedy się obudziłam byłam strasznie przybita i ciężko mi było oddychać. Tego dnia musiałam jednak iść do szkoły. Wszystko mnie drażniło i dwie lekcje przepłakałam. Nie marzyłam o niczym innym niż wyjście z tego więzienia.
Przedwczoraj prawie pobił mnie ojciec. Wrzask, wyzywanie mnie, podnoszenie ręki itd. to już chyba standard w tym domu. Niektórzy ludzie mimo, że wiedzą o czyjejś chorobie nie przejmują się nią. Taki jest mój ojciec. Kiedy tylko wyszedł z mojego pokoju trzaskając za sobą drzwiami, wrócił stan lękowy. Zaczęłam się dusić i płakać. Nie mogąc opanować emocji sięgnęłam po to co zawsze- żyletkę. Pojawiło się sporo głębokich przecięć. Po chwili trochę się uspokoiłam i poczułam ulgę.
Nie chcę was męczyć zbyt długim postem, więc to tyle jak na teraz.
Miłego dnia.
AnnaGrace
 

 
Ostatnio skończyłam czytać książkę "Krzywda, historia moich blizn" i jeśli ktoś chciałby ją przeczytać, to powiem wam, że jeśli chodzi o sam temat samookaleczania, to jest go tam bardzo mało, ale jeśli już się pojawiał, to większość zdań była tak cholernie prawdziwa...
Mimo to, polecam przeczytać tą książkę. Może nie jest ona stricte o samookaleczaniu, ale jednak ma w sobie "to coś".
Dobranoc.
AnnaGrace
 

 
Już od dłuższego czasu zastanawiam się nad zmianą szkoły. W mojej nie czuję się ani trochę dobrze. Jedyne co mnie tam jeszcze trzyma to cudowne zajęcia teatralne z przesympatycznym nauczycielem. Jako obowiązkowy przedmiot mam taniec, którego wręcz nienawidzę. Pan jest strasznie wymagający, nie potrafi zrozumieć, że ktoś czegoś nie umie lub nie nadąża. Wszystko musi być po jego myśli, bo jak nie, to złość. Układ również nie jest prosty. Jest bardzo skoczny i skomplikowany. To nie moje klimaty, a tam panuje wieczny przymus. Raz chciałam zgłosić nieprzygotowanie, a Pan nie potrafił przyjąć tego do wiadomości i kazał mi tańczyć. Po krótkiej dyskusji dał mi spokój. Od tego momentu nie było mnie na tańcu 6 tygodni. W tym tygodniu będzie już siedem. Taniec jest chyba główną przyczyną dla której bardzo chciałabym zmienić szkołę. Nie podoba mi się też matematyka, ze względu na nauczycielkę, która potrafi strzelać bardzo chamskimi docinkami, kiedy ktoś czegoś nie umie, ale do tego już przywykłam. Do tańca nie dam rady. Ja po prostu czuję się tam słaba i nie nadaję się to takiego skakania po sali będąc jeszcze pod ciągłą presją i słuchając krzyku, że coś źle robię.
Dobranoc Wam wszystkim.
AnnaGrace
 

 
Ostatnio w ogóle nie miałam siły pisać. Sama do końca nie wiem co się dzieje. Kłócę się ze wszystkimi po kolei, były przyjaciel poprosił mnie o rozmowę, która nie zakończyła się dobrze, moje relacje z Panią Magdą są coraz gorsze, ataki paniki są coraz częstsze i jakby tego było mało- moja wychowawczyni postanowiła wysłać mnie do pedagoga w szkole. Mówienie jej, że nie lubię pedagogów i mam z nimi złe wspomnienia nie działa. Zastanawiacie się pewnie jaki jest powód tego, że mam tam iść, więc już wam tłumaczę. Niedawno pielęgniarka musiała zrobić nam podstawowe "badania" typu mierzenie, ważenie, wzrok, ciśnienie. Dopytywała również o nasz stan zdrowia (alergia, astma itd.), ale też o stan psychiczny. Nie lubię kłamać i nawet nie bardzo umiem. Powiedziałam co mi jest i Pani zaczęła dogłębniej wypytywać o wszystko. Nie czułam się z tym komfortowo, więc milczałam. Później zaczęła mówić coś o papierach od psychiatry, ale mówiła tak szybko i chaotycznie, że nic nie zrozumiałam. Po wyjściu byłam zdezorientowana i nie wiedziałam o co jej chodziło. Wróciłam na lekcję, była to godzina wychowawcza. Kiedy zadzwonił dzwonek, wszyscy wyszli z sali, a ja zostałam, żeby porozmawiać z moją wychowawczynią na temat tych papierów. Powiedziałam jej, że pielęgniarka coś wspominała, ale nie dało się jej zrozumieć i żeby ona wytłumaczyła mi o co chodzi. No i tu się właśnie zaczęło. Pani wielce zdziwiona, że jestem pod opieką psychiatryczną, zaczyna się martwić i chce ze mną porozmawiać, by jak najwięcej się dowiedzieć. Oczywiście rozmowa ze mną nie jest taka łatwa i nie otwieram się przed pierwszą lepszą osobą, a zwłaszcza taką, którą znam dopiero 3 miesiące. Przyznam, że od początku ta Pani wydawała się być godna zaufania i nadal tak uważam, ale mój strach przed rozmową o moich problemach jest zbyt silny. Uznała więc, że dobrze zrobi mi wizyta u pedagoga szkolnego. Na samą myśl o pedagogu zrobiło mi się słabo. Powiedziałam jej, że w 3 klasie gimnazjum byłam wręcz prześladowana przez pedagoga szkolnego. Co chwila czegoś ode mnie chciał. Chowanie się w toalecie na przerwach wcale nie jest zabawne. Wychowawczyni zapewniła mnie, że ta Pani jest naprawdę miła, gwarantuje dyskrecję i nie będzie za mną latała. Miała argumenty dosłownie na wszystko co mówiłam, więc poddałam się i ostatecznie się zgodziłam tylko po to, by dała mi święty spokój. Nie wiem jeszcze kiedy nastąpi pierwsze spotkanie, aczkolwiek jestem pewna, że będzie ono pierwsze i ostatnie. Nie lubię obcych ludzi i ciężko mi z nimi rozmawiać na takie tematy. Mam wielkie problemy z zaufaniem i otworzeniem się, dlatego mam nadzieję, że szybko się ten koszmar skończy.
Życzę Wam dobrej nocy kochani.
AnnaGrace
 

 
Moja malutka psinka nie żyje...
W niedzielę po kąpieli poślizgnęła się i w coś uderzyła. Trochę kulała, ale po czasie czuła się super, więc uznaliśmy, że nic jej nie jest. W poniedziałek jak byłam w szkole nie mogła ustać na nogach i źle się czuła. Mój tata szybko wsadził ją do samochodu i chciał zawieźć do weterynarza. Jak byli w drodze to zaczęła krwawić. Z buzi jej leciało pełno krwi, a z nosa piana. Nagle przestała się ruszać. Tata jeszcze próbował ją uratować, ale już było za późno. Okazało się, że jak kiedyś miała operację na usunięcie przepukliny, to coś jeszcze tam zostało i kiedy się poślizgnęła to to pękło i ją zabijało.
Zawsze to ja ją kąpię i nigdy nie daję jej tak biegać, tylko od razu biorę ją do suszenia. Ten raz chciałam, żeby się wybiegała i przez moją lekkomyślność poślizgnęła się i następnego dnia umarła.
Mam tak wielkie poczucie winy...
AnnaGrace
 

 
Dziś cały dzień przepłakałam. Bezsilność mnie dopadła i nie jestem w stanie napisać wam czegoś dłuższego.
Przefarbowałam włosy. Z jasnego blondu na czekoladowy brąz, który podchodzi pod rudy, ale to nie jest efekt końcowy, ponieważ chcę, aby były jeszcze ciemniejsze.
Gdy dochodziła godzina dziewiętnasta, Pani Magda napisała mi sms "Zjedz coś". Nie posłuchałam, ale było mi bardzo miło, że o mnie pomyślała i jestem wdzięczna za jej troskę.
To chyba tyle na dziś, bo naprawdę nie mam na nic siły.
Dobrej nocy, trzymajcie się.
AnnaGrace
 

 
Spotkałam się z Panią Magdą, żeby porozmawiać. Nie była to w sumie miła rozmowa. Chciała za wszelką cenę dowiedzieć się co się ze mną dzieje. Nie jestem osobą, której mówienie o swoich problemach przychodzi z łatwością. Nie jestem też do końca przekonana, czy na pewno jej ufam, ale o tym napiszę wam w osobnym poście. Będąc u niej czułam się głupio, bardzo głupio. Spędziłyśmy razem 4 godziny i rozmawiałyśmy o wszystkim, a moje problemy starałam się omijać szerokim łukiem. Nic to jednak nie dało, ponieważ Pani wręcz zmuszała mnie do mówienia i nie było to fajne, ale nie mam jej tego za złe, bo wiem jak się martwi. Jest bardzo czuła. Niestety nie udało jej się zmusić mnie do mówienia. Nasmutniejszym dla mnie momentem był widok jak wzięła moją rękę, spojrzała na świeże rany na nadgarstku, głaskała je palcem i spojrzała na mnie takim smutnym wzrokiem pytając dlaczego to robię. Wtedy zrobiło mi się tak dziwnie, bo bardzo nie lubię jak ona jest smutna, a jej oczy mówiły same za siebie. Zapytała mnie też dlaczego z nią rozmawiam. Nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie. Nie dlatego, że nie znam odpowiedzi, bo znam. Nie umiałam odpowiedzieć, ponieważ nie jestem na tyle odważna i nie umiem otwarcie mówić o uczuciach. Rozmawiam z nią dlatego, ponieważ jest dla mnie jak mama, której zawsze potrzebowałam. Potrafi wysłuchać, pomóc, doradzić, pocieszyć, rozbawić, a już najbardziej uwielbiam się do niej przytulać. Nie wiem jak ona to robi, ale jednym przytuleniem tak bardzo potrafi poprawić humor. To jest niesamowite. Pomogła mi w wielu rzeczach i zawsze mogłam na nią liczyć. Po prostu kocham ją tak, jakby była moją rodziną. Mogłabym się długo rozpisywać, poważnie. Wracając do tematu, nic konkretnego jej nie powiedziałam, bo nie umiałam. Coś się zmieniło. Wieczorem napisałam jeszcze do niej sms i uznałam, że może jej coś napiszę, no wiecie- o problemach. Tej nocy nie byłam w stanie, ale jeśli się przełamię, to spróbuję tej nocy.
Dlaczego w ogóle chcę do niej pisać i cokolwiek jej mówić? Bo wiem, że dałaby radę mi pomóc. Jest bardzo mądra i zaradna. Dawno nie spotkałam takiej osoby, dlatego myślę, że tak byłoby może lepiej. Już kiedyś rozmawiałyśmy o moich problemach, ale to było dość dawno. Wtedy robiła co mogła i przez jakiś czas było lepiej. Wiadomo, nie było super świetnie, ale nie było takiej tragedii. Warto spróbować jeszcze raz, ale nie wiem czy jestem na to gotowa.
Zobaczymy czy mi się uda. Będę na bieżąco dawać Wam znać, jak tylko coś do niej napiszę.
Trzymajcie się kochani. Życzę Wam spokojnego i pogodnego dnia.
AnnaGrace
 

 
Dziś byłam na cmentarzu, na grobie mojego taty. Nie pisałam Wam jeszcze co się stało, że już go nie ma. Zmarł z powodu choroby serca. Był również narkomanem oraz pił i palił. Nie wyrażał zgody na podjęcie leczenia i dlatego nie ma go już z nami. Będąc na cmentarzu poszłam zapalić znicz na grób mojego kolegi, który popełnił samobójstwo dwa lata temu, mając 14 lat. Natknęłam się tam na jego mamę, która była zapłakana... Nie dziwię jej się i bardzo współczuję. Był świetnym, zabawnym, przystojnym, sympatycznym i inteligentnym chłopakiem. Sama też miałam łzy w oczach będąc tam.
Po wizycie na cmentarzu wraz z moimi opiekunami i babcią zostaliśmy zaproszeni na obiad do mojej ciotki. Szczerze? Nie przepadam za nią i wiem, że ona za mną też. Ciągle słyszę chamskie docinki w moją stronę, które niby miały być zabawne. Ciocia, która doskonale wiedziała, że jestem wegetarianką podłożyła mi cały talerz kotletów pod nos i pytała którego biorę. Jako iż mam jeszcze trochę rozumu, przemilczałam sprawę. Później stopniowo wszyscy zaczęli się włączać do upokarzania mnie. Czyli standardowo. Najbardziej zapadła mi w pamięci jak ciocia zapytała mojej opiekunki czy planują już zamknąć mnie w psychiatryku i, że im szybciej tym lepiej.
Dlaczego moja ciocia o to zapytała? Ponieważ moja opiekunka powiedziała jej, że znów nic nie jadłam. Jest to oczywiście wynik nerwicy. Kiedy mam stan lękowy miewam myśli, że się zadławię i uduszę, dlatego są momenty, kiedy nie jem jakiś czas. Cały ten obiad próbowałam być silna, ale kiedy tylko wyszliśmy i weszliśmy do samochodu, założyłam słuchawki i zaczęłam płakać. Nikt tego oczywiście nie widział. Może i lepiej.
Od czasu powrotu nie wyszłam ze swojego pokoju.
To chyba tyle na dziś. Mam nadzieję, że chociaż wy mieliście spokojny dzień.
Miłego wieczoru.
AnnaGrace
 

 
Wczoraj był jeden z dziwniejszych dla mnie dni. Jak każda głupia nastolatka sięgnęłam po papierosa elektrycznego po dość długiej przerwie. Mimo, że obiecałam Pani Magdzie, że więcej się do tego nie dotknę pokusa była zbyt silna. Nie nazwę tego jeszcze uzależnieniem, ale za dobrze też to nie wygląda. Po kilku minutach zaczęło mnie boleć serce i ciężko mi się oddychało. Tak często zaczynają się u mnie stany lękowe, więc pomyślałam, że to pewnie to. Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie. To zjawisko jednak nie występuje w moich stanach lękowych, więc się zdziwiłam. Musiałam usiąść, bo jeszcze chwila i bym upadła. Położyłam się na łóżku i urwał mi się film na dosłownie 5 minut. Nie wiem, czy straciłam przytomność czy zasnęłam, ale wątpię, żebym tak nagle zasnęła na pięć minut. Nigdy mi się nie zdarza taka drzemka. Kiedy się obudziłam nadal nie mogłam swobodnie oddychać. Było mi duszno i czułam ucisk w gardle. Przeszło dopiero po godzinie. Tego dnia miałam jeszcze jeden stan lękowy. Skończył się on wbiciem igły do pobierania krwi w rękę. Cieszę się, że tym razem nie ucierpiał mój nadgarstek, bo i tak nie wygląda on dobrze. Na szczęście już się goi. Jest teraz taki szorstki, zrobiły się strupki (na drugim też). Zobaczymy jak to wszystko potoczy się dalej.
Miłego dnia kochani.
AnnaGrace
 

 
Dzisiejszy dzień minął wyjątkowo spokojnie. Nie poszłam do szkoły, ponieważ postanowiłam wybrać się z Natalią do kina na film pt. "Twój Vincent". Moim zdaniem był naprawdę bardzo fajny i gorąco polecam. Na tym filmie miała być również Pani Magda, ale nie pojawiła się. Cóż, można było się tego spodziewać. Troszkę się zawiodłam, bo jednak jakaś nadzieja była. Chciałam ją zobaczyć i przytulić. Macie taką osobę, której przytulenie daje wam ogromną siłę? Lub kiedy jedna rozmowa potrafi was tak bardzo zmotywować? Moją taką osobą jest właśnie Pani Magda. Spędziłam poza domem wiele godzin, co oznacza, że odwiedziłam wiele miejsc. Po woli przyzwyczajam się do wzroku ludzi, kiedy widzą moje nadgarstki. Kilka razy dziś, kiedy myłam ręce w toalecie miałam okazję widzieć miny w stylu "Boże co to jest", "jakaś nienormalna", "idiotka". To się dało wyczytać z twarzy. Ludzie nie wiedzą, że ich grymas jest widoczny na pierwszy rzut oka? A może chcą, żeby było widać ich obrzydzenie(?). Nie wiem i nie chcę się zagłębiać. Cóż, czego można się spodziewać po ludziach, którzy nie wiedzą jakie piekło przechodzą poszczególne osoby i jak wielkim wyzwaniem jest każdy kolejny dzień.
Stan lękowy jeszcze się nie odezwał. Cały dzień minął mi bez większych problemów. Lekkie duszności były, ale nie stało się nic gorszego i z tego powodu się bardzo cieszę.
Na dziś to chyba tyle. Życzę wszystkim miłej nocy i dobrego jutra.
AnnaGrace
 

 
Kolejna bezsenna noc. Nerwica nie ustępuje. Każdy tę chorobę przeżywa inaczej, dlatego zawsze osoby cierpiące na nią mają wiele do omawiania i wymieniają się swoimi doświadczeniami. Opowiem wam jak wyglądają moje stany lękowe, w tym ten, który wystąpił godzinę temu.
Wszystko zaczyna się od tego, że momentalnie zaczynam czuć coś w gardle, taki ucisk. Robi się on coraz mocniejszy, aż nagle zaczynam się dusić. Wtedy całkowicie tracę nad sobą kontrolę. Chodzi mi o to, że nie jestem w pełni świadoma tego co robię. Moim standardowym czynem jest sięganie po żyletkę i cięcie nadgarstka. Tak stało się i teraz. Kiedyś podczas stanu lękowego wybiegłam w nocy na ulicę, krzycząc, że chcę umrzeć, a innym razem rozcięłam sobie lekko brzuch nożem. Jeden z domowników nigdy nie chodzi wcześnie spać i widząc co się ze mną dzieję pomógł mi. Uratował mi życie. To co piszę może wydawać się straszne i uwierzcie mi, dla mnie jest to koszmar. Moje stany lękowe potrafią trwać od dziesięciu minut do godziny. Nadal nie rozpracowałam metody uniknięcia ataku. Wraz z Panią psycholog próbowałyśmy wielu metod, ale jak na razie bezskutecznie. Zazwyczaj, gdy kończy się stan lękowy i zaczynam kontaktować i rozumieć co się ze mną dzieje zaczynam płakać. Z bezsilności. Przemywam pociętą rękę i staram się udawać, że nic się nie stało. Nerwica nie jest chorobą, do której można się przyzwyczaić. Potrafi ona zrobić krzywdę.
Dzisiejszy stan lękowy dobiegł końca. Trwał mniej więcej dwadzieścia minut.
Niebawem opowiem Wam całą moją historię z nerwicą, jak się zaczęła, kiedy i ile już trwa.
Gdyby ktoś miał jakieś pytania, to śmiało można do mnie pisać wiadomości prywatne.
Życzę wszystkim dobrego dnia.
AnnaGrace
 

 
Pisałam dziś trochę z moim niegdyś najlepszym przyjacielem. Chciał odbudować kontakt po krótkiej przerwie. Tęskniłam za nim, ale nie dałam się zwieść drugi raz. Powiedziałam, że nie chcę odbudować tej znajomości. Wiecie co jest najgorsze? Nie byłam tego do końca pewna. Kiedyś mogłam na niego liczyć, ale kiedy wszystko zaczęło mnie zabijać wewnętrznie, on postanowił mnie dobić i wytykał mi praktycznie wszystko. Stał się tez okropnie wścibski. Nie chciałam tego więcej znosić, więc się odizolowałam. Niedawno spotkaliśmy się na imprezie i pod wpływem alkoholu stało się coś, czego teraz żałuję. Dobrze się bawiliśmy, śmialiśmy, ale jednak nie dam się zranić drugi raz.
Czy będę jeszcze żałować, że go przekreśliłam? Pewnie tak, ale nie pozwolę mu się więcej skrzywdzić.
AnnaGrace
 

 
Czy wy też macie takie dni, w których tracicie całą energię?
Dziś Karolina zaprosiła mnie na Bubble Tea i mimo, że uwielbiam z nią wychodzić, to dziś bardzo nie miałam ochoty na żadne spotkanie i odmówiłam, zasłaniając się nauką. Co prawda mam sporo nauki, ale nie jestem typem osoby, która godzinami siedzi w książkach, by jak najwięcej się nauczyć. Zazwyczaj to olewam albo uczę się przed samym sprawdzianem. Najchętniej położyłabym się do łóżka i nie wychodziła.
AnnaGrace
  • awatar Lili33love: Też tak mam
  • awatar Nuteliaஐ: też tak czasami mam chociaż jedyna osoba z którą się spotykam to mój chłopak albo znajome mojej własnej mamy.. trzymaj się:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pierwszy wpis, chyba najtrudniejszy. W każdym kolejnym będę przybliżać wam moją osobę i pisać o tym co się obecnie dzieje. Mam na imię Anna, chodzę do pierwszej klasy liceum i w tak młodym wieku mam dość życia. Są chwile, które są szczęśliwe, piękne i niezapomniane, ale w moim życiu dominuje smutek i ból. Jestem w rodzinie zastępczej, więc już od dziecka wiele przechodziłam. Matka stara się ze mną kontaktować, ale zazwyczaj kończy się to u mnie stanami lękowymi. Dlaczego? Zacznijmy od tego, że choruję na nerwicę lękową. Odczuwam wszystko dwa razy mocniej niż ludzie zdrowi, reaguję zbyt emocjonalnie, a podczas "ataku" nie jestem w stanie nad sobą zapanować i często się okaleczam lub krzyczę, że chcę umrzeć. Jakiś czas temu zdiagnozowano u mnie depresję i jestem po nieudanej próbie samobójczej. Mam najlepszą przyjaciółkę o imieniu Natalia, która jest jedną z dwóch najważniejszych dla mnie osób i dobrą koleżankę o imieniu Karolina. Do niedawna miałam jeszcze dwóch przyjaciół i jedną przyjaciółkę, ale o tym już kiedy indziej. Drugą najważniejszą dla mnie osobą jest pewna dorosła kobieta. Ma na imię Magda. Kocham ją całym serduszkiem. Wiele razy uratowała mnie od zrobienia różnych głupstw. Nie wiem czy to dobrze, ale dała mi tyle miłości... Jest dla mnie jak mama, której od zawsze tak bardzo potrzebowałam. Zastanawiacie się pewnie kim jest ta kobieta. Poznałam ją w mojej poprzedniej szkole, tyle chyba wystarczy. Jeśli miałabym coś dodać o mnie powiedziałabym, że jestem odważną dziewczyną, która idealnie potrafi maskować swoje problemy. Blizny to nieodłączny element moich nadgarstków. Są tam zarówno stare blizny jak i świeże rany.
Cóż, tyle chyba wystarczy jak na pierwszy raz. Trzymajcie się cieplutko.
AnnaGrace